Dzisiaj pierwsza recenzja lakieru, który znalazł się w lakierowym Boxie
Nie mogłam się zdecydować od jakiego koloru i firmy zacząć. Jednak bardzo długo na moich paznokciach nie gościła mięta - dlatego to właśnie na nią się zdecydowałam.
Nazwa i kolor: My Secret nr 148 Mint. Jak sama nazwa wskazuje w buteleczce znajdziemy lakier w kolorze mięty z perłową poświatą w środku. Niestety nie widać jej w ogóle na paznokciu, a szkoda, bo byłby świetny efekt. Jedynie w bardzo ostrym świetle, gdy mocno się przyjrzymy możemy ją zauważyć, ale jest naprawdę bardzo słabo widoczna.
Pędzelek: jest bardzo krótki i bardzo wąski, co niektórym może przeszkadzać. Mi osobiście nie sprawiało to większych problemów.
Konsystencja: jak dla mnie idealna. Nie jest za gęsta, ani za rzadka, nie rozlewa się na skórki.
Nakładanie: bardzo przyjemne. Pierwsza warstwa była nierówna i lekko smużyła, jednak druga wszystko pięknie wyrównała.
Krycie: dwie warstwy w zupełności wystarczą do ładnego pokrycia paznokci.
Zmywanie: bez żadnego problemu.
Inne: muszę tutaj wspomnieć o wielkim plusie. Rzadko kiedy w lakierach z niskiej półki cenowej (7,99 zł) możemy spotkać kuleczkę w buteleczce. W tych lakierach one są, co bardzo ułatwia nam mieszanie. Nawet jak lekko zgęstnieje można go dosyć dobrze wymieszać.
Jestem bardzo zadowolona z tego lakieru. Posiadam w swoich zbiorach jedynie dwie sztuki, które zakupiłam już dosyć dawno. Jednak nadal bardzo je lubię i od czasu do czasu używam. Uważam, że jak za taką cenę lakier świetnie się sprawuje i zapewne wśród sporej gamy kolorystycznej każda z Nas znajdzie coś dla siebie. A teraz zapraszam do prezentacji :D Zdjęcia wykonałam w świetle dziennym.